-O nie, nie! -krzyknęłam- Dominic, to nie będzie tutaj stało.
Oczywiście znowu próbował robić porządki w moim pokoju, którego nazywał wielkim barłokiem. Podbiegłam do niego i złapałam moją skarbonkę, wyrywając mu ją z ręki.
Mieszkałam z nim chyba od 2 tygodni. Moja mama znała go, ale nie przyjaźnili się za bardzo. Teraz, gdy mama zdecydowała, że wyjedzie do Japonii, by pomóc ojcu w pracy, zostawiła mnie pod jego opieką, bo nikt inny nie był zainteresowany. Zgodził się od razu, więc mama nie miała innego wyjścia. Dom od razu zorganizował dla mnie pokój, kiedyś był to jego tak jakby gabinet, ale nie był mu potrzebny. Pokoik był mały, ale nie potrzebowałam wielkiego, mimo że Howard miał dość spory dom. Wszędzie panował porządek, a w kafelkach w łazience można było się przejrzeć. Odwrotnością był mój pokój, do którego codziennie gdy spałam, próbował się wedrzeć i cokolwiek posprzątać.
Mieliśmy coś do siebie, znaczy ja do niego bardziej, nie wiem jak on. Ale co mógł 32 letni facet czuć do 17-nasto latki? Zdarzały się takie przypadki. Ciągnęło mnie chyba też do niego ze względu na potrzebę ciepła od drugiej osoby. Nigdy nie miałam nikogo, a Dominic należał do tych, którzy sprawiali, że miałam ciarki na plecach.
- Ale tam będzie lepiej wyglądać - warknął Dom zrezygnowany. - A tam, to twój pokój i to ty będziesz mieszkać w tym barłoku.
Wyparował z pokoju, trzaskając drzwiami.
Usiadłam na łóżku i usłyszałam drżący, niski dźwięk. Dopiero teraz zorientowałam się, że nic nie jadłam od rana, a była już prawie druga po południu. Wstałam i wyszłam z pokoju, powoli, żeby nie przewrócić się na mokrej podłodze. Soboty były najgorsze, bo całe popołudnie sprzątał, a potem zapraszał przyjaciół na wieczorne spotkanie. Mając na myśli spotkanie, chodziło o picie alkoholu w gronie znajomych.
Zbiegłam po krętych, kamiennych schodach i skręciłam w kierunku kuchni, gdzie oczywiście zastałam pana domu.
-Dominic, zrobisz mi śniadanie? - zapytałam.
Odkręcił się do mnie, próbując robić złą minę, ale po chwili zaczął się śmiać i podchodząc do lodówki, zapytał:
-A na co masz chęć?
-Na cokolwiek.
Usiadłam przy barku i patrzyłam na niego, jak grzebie w lodówce.
-Mam nadzieję że to już koniec dzisiejszych porządków? - zaczęłam jeździć palcem po blacie.
Odwrócił się na pięcie i trzymając w dłoniach potrzebne rzeczy do zrobienia kanapek, zamknął łokciem lodówkę.
-Raczej tak, musiałem dobrze wyszorować stół w jadalni, ostatnio Matt ubrudził cały tłustymi palcami od frytek.
Ach, no tak, ślady po tłuszczu są najgorsze, pomyślałam, śmiejąc się na głos.
Po śniadaniu o 2 popołudniu, około trzeciej usłyszałam pukanie do drzwi. Od razu wiedziałam kto to.
-Hej Amy, jest może Dominic? - zapytał Tom, gdy tylko otworzyłam drzwi. Opierał się o framugę.
-To raczej jego dom, gdzie by miał być? - powiedziałam, wpuszczając go do środka. - Co cię sprowadza o tak wczesnej porze?
-Hmm.. - zamyślił się, prawdopodobnie zastanawiał się, czy może mi o czymś powiedzieć. - Mam pewną sprawę do mojego przyjaciela, tylko tyle.
Gdy Tom wszedł do salonu i rozsiadł się na dużej, kremowej sofie, ja pobiegłam na górę do siebie do pokoju poczytać książkę. Czytałam właśnie Ostatnią piosenkę, uwielbiałam ją. Nie zamknęłam jednak drzwi, żeby podsłuchać, jaką to Toma ma sprawę do Dominica.
-Słuchaj stary, musisz mi pomóc - usłyszałam głos Toma z dołu.
Zero odpowiedzi.
-Poznałem wczoraj taką super dziewczynę, jest genialna. Ale ma koleżankę i się chyba ze mną nie spotka, jeżeli ty się z jej koleżanką nie umówisz.
Jakbym dosłownie usłyszała, jak Dominic wyszczerza oczy ze zdziwienia.
-Haha - zaśmiał się ironicznie. - Przykro mi przyjacielu, raczej nie da rady.
Dom często sprowadzał jakieś panienki do swojego pokoju, mówiąc, że musi z nimi pogadać. Jakoś nigdy w to nie wierzyłam, mimo że nie było głośno.
-No weź, człowieku. Ta jej psiapsióła jest taka jak ty lubisz, spodoba Ci się.
Zeszłam po schodach i poszłam do pokoju, w którym panowie rozmawiali. Usiadłam obok Dominica.
-Dobra, wiem że to dla Ciebie ważne - odparł Dominic. - Kiedy gdzie i jak?
-Dziś wieczorem, wpadły by tutaj, co?
Dominic spojrzał na mnie.
-Jakbyś nie zauważył nie mieszkam już sam, więc nie możemy tego w ten sposób zorganizować.
-Zamkniesz ją w pokoju, z resztą jest już na tyle dorosła, żeby zrozumieć pewne sprawy.
-Ale nie zapraszanie panienek na jedną noc.-odwarknął Dominic.
Zaśmiałam się.
-Ej, chłopaki - wtrąciłam się. - Ale mogę przecież iść z koleżanką do kina i u niej nocować, albo do Matta pójdę.
Uwielbiałam te ich inteligentne rozmowy. Już trzeci raz w tym tygodniu Tom przyszedł aby prosić o podobną przysługę. Do tej pory ani razu się nie zgodził, dopiero dziś.
-Właśnie, Dom, no dawaj. - zaczął Tom. - Wyślij ją gdzieś, ona jedynie ci przeszkadza, jest ciężarem. Jak jej nie będzie przez jedną noc, to przynajmniej odpoczniesz od niej i to w miłym towarzystwie.
-Haha.. - już widziałam złość Dominica. - Ona nie jest ciężarem dla twojej wiadomości i przykro mi, nie spotkam się z tymi panienkami. Musisz sobie radzić sam.
Wstałam i poszłam do pokoju, nie chciałam być świadkiem, jak się kłócą. Gdy wchodziłam po schodach, usłyszałam szept Doma:
-I co ja jej teraz powiem? Dziewczyna teraz będzie mnie uważać za kogoś, kto interesuje się takimi spotkaniami. Nie chcę żeby miała o mnie złe zdanie.
-I tobie na tym zależy? - zaśmiał się Tom - Człowieku, oglądaj się za dziewczynami swojego formatu, a nie za małolatami, którym jeszcze pstro w głowie.
Uzmysłowiłam sobie, że nie powinnam podsłuchiwać. Są to rzeczy, o których dowiem się w najbliższym czasie i usłyszę je wprost skierowane do mnie.
Nadszedł wieczór. Oczywiście wpadł do nas Matt i Chris, aby pogadać o różnych sprawach. Pijąc wino, siedzieli w jadalni przy stole. Siedziałam obok Matta i czytałam książkę. Zauważyłam, że nie przeszkadza im moja obecność, więc spokojnie się rozłożyłam na moim kawałku blatu.
-A może poprosimy, aby załatwili nam helikopter i ja z niego wyskoczę, to będzie takie zaskoczenie dla publiczności. - powiedział Matt z zachwytem.
Dom z Chrisem popatrzyli na siebie i cała trójka zaśmiała się. Gdy usłyszałam Matta, sama zaczęłam się śmiać.
-Taaak - powiedzieli chórem Dom i Chris.
-No co, w show bardzo ważne jest zaskoczenie i to miłe zaskoczenie.
-Zostawimy ten pomysł na inne występy - poklepał Dominic po ramieniu Matta.
Dominic na wieczór przygotował spaghetti, oczywiście wszyscy ze smakiem zjedli.
Nagle do drzwi zaczął ktoś się dobijać.
-Ja otworzę - powiedziałam i wstałam od stołu.
Gdy podeszłam do drzwi, pożałowałam, że się tak wyrwałam.
-Zawołaj Dominica - powiedział Tom, który stał oparty o framugę. Słychać było za nim włączony silnik samochód.
-Dom, masz gościa!
Nie musiałam drugi raz krzyczeć.
Dominic wyszedł na dwór i zatrzasnął za sobą drzwi.
Wróciwszy do jadalni, usiadłam przy stole.
-Kto to? - zapytał się Chris.
-Tom, miał sprawę do Dominica. - odparłam.
Nagle do salonu wpadł Dom.
-Słuchajcie, ja wychodzę. Amy - zwrócił się do mnie - proszę, posprzątaj i kładź się grzecznie spać, nie wrócę na noc.
Ze złością podbiegłam do niego.
-Zostawiasz mnie i idziesz z tymi laskami? -zawarczałam- Czy ty już na głowę upadłeś?!
Niestety końcówki nie usłyszał, bo z kurtką w ręku wybiegł na dwór.
Odwróciłam się do gości. Miałam łzy w oczach, nie wiedziałam jak mógł mi coś takiego zrobić?
Nie wierzyłam w to wszystko.
Zauważyłam, jak Matt zaczął zbierać naczynia ze stołu.
-Nie martw się, pomożemy Ci.
Podeszłam i wzięłam rzeczy od Matta, pomogli mi pozmywać.
-Naprawdę? Możemy zostać -odparł Chris.
Po wszystkim ładnie ich poprosiłam, żeby już poszli. Chciałam sama zostać, wypłakać się.
-Nie, dziękuję wam za chęci, ale chciałabym zostać sama.
Gdy ich pożegnałam, pobiegłam na górę, wzięłam piżamę i poszłam się wymyć. Gorąca woda pod prysznicem opadała na mnie, piekły mnie oczy od płaczu.
Położywszy się do łóżka, spojrzałam na zegarek. dziesiąta, a ja sama tkwię w dużym domu. Myślałam że mnie lubi, że nie pozostawi mnie samej. Wiedziałam, że za bardzo mu ufałam. Od tej chwili wszystko się zmieni. Czułam się tak wściekła, że mogłabym się od razu spakować i już nigdy by mnie nie zobaczył. Szczerze to ja już sama nie chciałam go widzieć na oczy.
Po piętnastu minutach, z opuchniętymi oczami, szlochając, zasnęłam.
~*~
Dlaczego piszę to opowiadanie? Szczerze powiedzieć chcę samą siebie podnieść na duchu. Mam nadzieję że wam się podoba mój pomysł. Chłopaki z Muse są trochę młodsi, nie chciałam, żeby była taka wielka różnica wiekowa.
Komentujcie !
Emma.
świetnie się zapowiada ;) czekam na dalsze części, miło się czyta ;3
OdpowiedzUsuńFajnie, że zabrałaś się za opowiadanie.
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada. c:
Ooo wow!!! Super :) Ciekawie się robi już na samym początku powieści :) Czekam na dalszą część :)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł na opowiadanie ! ;) Bardzo przyjemnie się czyta . :3
OdpowiedzUsuńCzekam na dalsze części .
Ciężko oceniać fabułę, gdyż każdy ma inne gusta. Sam pomysł, obiektywnie rzecz ujmując, może być całkiem przyzwoity. Nie odpowiada mi umieszczanie prawdziwych postaci jako bohaterów... wydaje się za bardzo naiwny. Co do formy... tak, jest to opowiadanie... zgodne z zasadami tworzenia krótkich form... możliwe, że kiedyś każdy wpis zamieni się w rozdział i całość stworzy mikropowieść... Styl. Liczne powtórzenia i za wiele mowy potocznej. Zdania są jednak w dużej mierze budowane poprawnie.
OdpowiedzUsuńTreść - 3+/6
Forma - 4+/6
Styl - 4-/6
Ważne, że jest twórcze, pomysłowe. A nie zgodne z jakimiś badziewiami :3
Usuńzgadzam się z Hachimistu_pai .
UsuńMowa potoczna jest w tym przypadku chyba dobra, w końcu jest to opowiadanie o 17-letniej dziewczynie, w dodatku jej oczami.
Sweet Innocence
Pomysłowość nie jest wyznacznikiem decydującym o wszystkim. Nie do końca przeczytaliście/łyście dokładnie i ze zrozumieniem co napisałem. Zachowałem dużą dawkę obiektywizmu przy pisaniu recenzji. Gdybym tego nie zrobił... mógłbym napisać komentarz składający się z kilku słów np. "Rany! Fantastyczne! Jeje... orgazm... fap fap fap". Co oczywiście było by grzecznościowym kłamstwem. Mogłem też nazwać to wypocinami i grafomaństwem. Co do końca prawdą by nie było. Nie jest to może gniot kategorii "Zmierzchu" ale nie jest to odkrycie na miarę literackiej nagrody nobla. Nie mówię by przestała pisać. Niech pisze... ciekawy jestem co z tego wyjdzie.
UsuńCo do mowy potocznej. Jasne można jej używać w dialogach jednak na miłość boską nie w warstwie narracyjnej. Próbuje się jako młoda pisarka? Próbuje. Wiec niech trzyma fason(co miejscami jej dobrze wychodzi). Odróżnijcie hejtowanie od konstruktywnej krytyki, która może przyczynić się tylko do polepszenia ostatecznego rezultatu.
Dziękuję za słowa otuchy drogi czytelniku. Powiem tak, piszę to bardziej dla siebie, niż dla innych, ale publikuję, aby podzielić się moimi uczuciami i wyobraźnią. Wiem, że nobla bym za to nie dostała, też uważam, że nie jest to coś wyższego pokroju. Jednakże znaczy to dla mnie bardzo dużo i próbuję i robię błędy, na czym również mogę się wiele nauczyć. Jak dobrze wiesz, potrzeba czasu i wytrwałości, aby coś nam coraz lepiej szło. Jestem wrażliwa i mam marzenia nie do osiągnięcia, te opowiadanie, lub raczej coś w rodzaju książki, pomaga mi się rozluźnić i przemyśleć wiele spraw. Wiem, że to dziwne i dziecinne, ale tak już jest.
UsuńPozdrawiam, autorka :)
Cieszę się, że tak to widzisz. Pisanie jest świetną formą spędzania wolnego czasu, zaś kształtowanie tej umiejętności może z biegiem czasu tylko za owocować. Ciesze się, że zrozumiałaś, że nie miałem na celu Cię zniechęcać, lecz nakierować i pomóc na swój sposób (przynajmniej tak to widzę). Uczciwe powiedzenie co uważam za dobre a co za złe wydaje mi się lepsze niż kolejny "słodki" komentarz. Oczekuję na następny rozdział, który przeczytam i jeśli Ci to nie przeszkadza wypowiem się.
UsuńPozdrawiam i powodzenia.
Masz rękę do pisania,Kochana.Podoba mi się. Tak dalej,a wyjdzie z tego naprawdę cos fajnego:)
OdpowiedzUsuńPo pierwsze powiem, że mam pojęcia o czym jest ten tekst. No po prostu nie wiem. Poza tym robisz wiele błędów, ale nad tym można oczywiście popracować. Plus jest taki, że nie czytało się tego aż tak źle. No i kolejny za to, że zdania były odmienne od tych, które "piszą" typowe nastolatki na niektórych blogach, nad czym wręcz ubolewam. Przeczytam dalsze rozdziały, aby się dowiedzieć, czy coś ciekawego się tam wydarzy, może akurat się nie zawiodę.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że im więcej będziesz pisała, tym będzie lepiej.
Weny,
Liwia.
Ja się tylko zastanawiam... co to jest barłok? :)
OdpowiedzUsuń